Magdalena Kreczmańska:
A co Paulino, gdy to my jesteśmy zależni od osoby konfliktowej? Byłam juz w takiej sytuacji. I musiałam się nauczyć rozładowywać takie sytuacje. Doszło do tego, że nawet w niektórych sytuacjach lubiłam rozmawiać z tą osobą, wymieniać z nią poglądy. Weszłam na swój poziom rozmowy i nie zniżałam się do jej poziomu. Gdzieś usłyszałam kiedyś (choć nie pamiętam autora): Nie równaj poziomu rozmowy do poziomu konfliktowego człowieka, bo gdy to zrobisz, to z nim przegrasz. W końcu on jest mistrzem w tym co robi.
a co jesli ta osoba nie umie wejsc na twoj poziom rozmowy?? ja juz wiem ze nie lubie z ta osoba rozmawiac, bo jej celem w zyciu jest sprawienie, zebym poczula sie gorsza. stlamszenie mnie. niestety nie moge jej unikac, ale unikam rozmow. to chyba jedyne wyjscie: nie odpowiadac na zaczepki i unikac wypowiadania wlasnego zdania przy tej osobie. Niestety osoba z ktora ja mam doczynienia, nie konczy klotni po moim stwierdzeniu: “decyzja została już podjęta, bo ty wiesz lepiej”. Najczesciej w takich sytuacjach odwraca sie tylem i ucieka do innego pomieszczenia, zza sciany wykrzykujac swoje racje, ktore zwykle nie maja zadnego sensu poza jednym: “bo ja pozjadalam wszystkie rozumy i musze miec ostatnie zdanie” zupelnie jak piecioletnie dziecko ktore tupiac i wrzeszczac wymusza na rodzicu swoja blacha zachcianke.A to juz tym bardziej nie moj poziom rozmawiania. Zwykle w takich sytuacjach klotnia konczy sie na niczym, i zadne wnioski z klotni nie wynikaja dla mojego rozmowcy, a ja mam zszargane nerwy.
Przede wszystkim nie można dać się wmanewrować w konflikt z osobą konfliktową. Oni robią to “pro-arte”. Podjęcie rękawicy jest równoznaczne z przyjęciem narzuconych reguł walki.
Pracowałem z kilkoma osobami, które można zaliczyć do “konfliktowych”. Ponieważ nie dawałem się wciągać w spory, konflikty wybuchały na poziomie ich współpracowników, potem obie zwaśnione strony przylatywały do mnie po rozstrzygnięcie sporu, najczęściej dalekiego od merytoryki.
Powalałem ich biurokratyczną metodą. Zlecałem im napisanie “action planu” pt. “Wygaszenie sporu pomiędzy Kier……. a Kier…… o….” odpowiedzialni…., termin realizacji…… Zapisywałem sobie w terminarzu rozliczenie ich z tej pracy itp głupoty. Z reguły przechodziło im 10 minut po wyjścu ode mnie. Biurokracja leczy wszelkie spory.
A co powiecie o ludziach ktorzy powiedzmy dla pieniedzy sa wstanie zniszczyc druga osobę? żeby po tym jak ta atakowana osoba sama zrezygnuje przejac jej obowiazki i napisac podanie o podwyzke…
Chodzi mi tu o tzw zawisc…
Ja sie wlasnie z czyms takim spotkalem.Edycja: dnia 15.10.07 o godzinie 17:26
Krzysztof D.:
A co powiecie o ludziach ktorzy powiedzmy dla pieniedzy sa wstanie zniszczyc druga osobę? żeby po tym jak ta atakowana osoba sama zrezygnuje przejac jej obowiazki i napisac podanie o podwyzke…
Chodzi mi tu o tzw zawisc…
Ja sie wlasnie z czyms takim spotkalem.Edycja: dnia 15.10.07 o godzinie 17:26
wspolczuje serdecznie. w takiej sytuacji to chyba tylko mozna taka osobe zalatwic jej wlasna bronia, jesli oczywiscie gra jest warta swieczki. lub szukac innej bardziej uczciwszej drogi na rewanz. ale w takiej sytuacji nie dalabym sie latwo wymanewrowac. Niestety bylam kiedys w takiej sytuacji, a ze bylam swiezym pracownikiem, to szef sila rzeczy uwierzyl tej drugiej stronie. w dodatku to byla rodzina szefa… nic dodac nic ujac…
Same wielkie posty tutaj widzę, biorąc pod uwagę spójność moich wypowiedzi, będzie mi ciężko. Oj, czyżbym zaczynał być ogniwem konfliktu?
Kiedyś w firmie XXXXXX S.A. na rozmowie kwalifikacyjnej zapytano mnie jak ocenię swoją asertywność w skali 0-10. Odpowiedziałem, że 7 i rośnie z każdą minutą… Osoba prowadząca nie zauważyła mego konfliktu z własnym ja, żałując co ja tutaj robię, ubiegając się o stanowisko które wymagało ode mnie umiejętności stricte technicznych. Niekompetencja zarządcza rodzi znacznie większe konflikty płaszczyzny współpracy, niż te dopracowywane we wzajemnych relacjach szczebla średniego, które same w sobie są elastyczne.